Adam na Szlaku, czyli historie z wyjazdów różnych

Ale dużo klawych ludzi!

Spod Rysianki na Halę Miziową. Już dochodzę do schroniska, gdy zaczepia mnie starszy pan i pyta o ładowarkę do Nokii. I czy będę miał chwilę, żeby podładował. Przedstawia się jako Jan.
Miałem cisnąć tempo i nie siedzieć za długo, ale ciężko było ruszyć w takim towarzystwie. Janek ma, jeżeli dobrze teraz liczę, 73 lata i jest przewodnikiem beskidzkim. Pracował jako tokarz, przeszedł na marną emeryturę i nie chciał dorabiać jako ochroniarz. Ktoś mu doradził, żeby wykorzystał swoją turystyczną pasję i zrobił uprawnienia. Jednym z wymogów jest jednak średnie wykształcenie. Więc zrobił maturę (gazety pisały o najstarszym maturzyście w Polsce), zaczął nawet studia i zrobił uprawnienia. Siedzieliśmy chyba z półtorej godziny, podczas gdy słuchałem jego historii. Parę razy konkretnie polecił mi bazę namiotową na przełęczy Głuchaczki, więc już byłem pewien, że tam chcę dziś spać.

Na Głuchaczki dotarłem jeszcze nieświadom, jaki z tego miejsca jest trójkąt bermudzki. Bazowa szybko mnie ogarnęła, dała kubek herbaty, zacząłem poznawać ekipę, zostałem zaproszony na kolację. Większość tłumu tworzyła grupa studentów budownictwa na weekendowym wypadzie. Zasiedzieliśmy się do późna opowiadając sobie sprośne kawały i anegdotki ze studiów. Klimat był ekstra, a dodawała go jeszcze pustka wokół i genialnie postawiona baza (zadaszona, z foliowymi oknami, wstawionym piecem, improwizowanym ‚wodociągiem’ i prysznicem). Całkiem stanowczo deklarowałem swój wymarsz następnego dnia, na co odpowiadano mi historyjkami o ludziach, którzy tak mówili na początku swoich kilkutygodniowych pobytów;)

Następnego dnia byłem gotowy do wyjścia jakoś między 9 a 10. Ale Głuchaczki nie chciały mnie wypuścić – jeszcze kubek herbaty, jeszcze jakieś ciastka. Tu ktoś przyjdzie i coś opowie, tam zaraz pojawiają się jacyś nowi turyści, którzy wejdą na herbatkę. Cztery godziny później, chyba ku zdumieniu większości przekonanych, że już zostaję dalej, w końcu wstałem i ruszyłem.

Kolega robiący niedawno prezentację o Azji Południowo-Wschodniej nie miał żadnego zdjęcia z kilku najlepszych miejsc, które odwiedził. Chyba jest to dość mocno powiązane z podróżowaniem samemu i chęcią napawania się ludźmi i atmosferą tak bardzo, jak się da. Co wiem na pewno – z Głuchaczek żadnego zdjęcia nie wyniosłem:) Jest tylko mocne postanowienie ponownego ich odwiedzenia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s