Adam na Szlaku, czyli historie z wyjazdów różnych

Początek szlaku

Początek wyjazdu: wysiadam w Bielsku, krótki spacer żeby się rozejrzeć – jest naprawdę ładnie! Dużo starych kamienic i odnowiony dworzec są całkiem elegancką wizytówką miasta widoczną chwilę po wyjściu z pociągu.

Złapałem PKS do Ustronia, walcząc z sennością (no dobra, poddałem się od razu) jechałem kawałek drogi do początku szlaku. Całkiem wiele odcinków będę przechodził któryś raz z kolei.  Również w Ustroniu wiem, czego szukać – w 2008 zaczynaliśmy tu pamiętną wycieczkę z Dorotą.

Szybka kawa, niesłusznie nazwana ‚dużą’, i zaczyna się pierwszy odcinek przez domki w Ustroniu, stromo pod górę do schroniska na Równicy. Pierwsze dni wyjazdów są zawsze bardzo podobne. Pas biodrowy naciska mocno i obciera lekko brzegi bioder. Ale wiem, że wszystko jest na swoim miejscu. Nierozgrzane kolano lekko skrzypnie, gdy rozpocznie się góra. Ale wiem, że wszystko jest ok. Z pewnym trudem podnoszę i wrzucam plecak. Ale wiem, że za dwa dni już nawet nie będę musiał podbijać go z pięty, wszystkiego mam tyle, ile trzeba. Wspaniałe uczucie początku wyjazdu.

Zdjęć widoczków jest w necie miliard i każdy, kto w końcu sam tu przyjedzie, sam też wszystko zobaczy. Dlatego wolę raczej pisać o ludziach, których spotykam. Pierwsza osoba – starszy pan, pije herbatę z termosu. Sam zagaduje: ‚Gdzie nocleg? A dokąd dalej?’. ‚W Bieszczady!’, odpowiadam. ‚Hohoho, niech pan idzie, spełnia pan moje marzenie!’, woła za mną. Cudny początek :)

Początek Głównego Szlaku Beskidzkiego (GSB) jest w moim pojęciu podróżowania właściwie zupełnie bez sensu, jak jeżdżenie na nartach – wchodzi się pod górę tylko po to, żeby zejść na dół z powrotem do Ustronia. Po drodze, po ładnym podejściu, głównie wesołe miasteczko i turystyka nastawiona na masy : schronisko z obrusami i zakazem spożywania własnego jedzenia, atrakcje od trampoliny po kino 4d. 

Wychodząc drugi raz z Ustronia, kierowałem się na Wielką Czantorię, gdzie po czeskiej stronie na mapie jest schronisko. Na miejscu okazało się ono jednak być jedynie  knajpą, skierowano mnie kilkadziesiąt metrów dalej do ‚Polskiego Rancza’. Noc zapowiadała się cholernie zimna, więc nie targowałem się długo i nie kombinowałem z namiotem. W części barowej oprócz gospodarza znajdował się tylko jeden gość – w trochę za dużym polarze i góralskim kapeluszu. Z małego boomboxa niosła się głośno góralska muzyka, do której ów gość tańczył (a raczej tańczyć próbował). No nic, biorę piwo i przysiadam się.

Tak poznałem pana Mirka. Pan Mirek jest pracownikiem elektrowni, w tej chwili na urlopie. Właściwie mówi gwarą, ale ciężko mi stwierdzić jaką (mówi ‚u nas, na Ślunsku’, ale nie słyszę słów z języka ukrytej opcji, których normalnie wyłapuję u Ślązaków masę). W grubych, wełnianych skarpetach i prostych sandałach opowiada, jak mu się nowe trzewiki rozleciały. A trzewiki powinny być mocne.  Jest już dość mocno wstawiony, więc swoją filozofię klaruje prosto i dosadnie. Bo w wypoczywaniu chodzi o to, czym się oddycha. Nad morzem jest jod, a tu jest inne powietrze. W turystyce chodzi o to, że jak jest wypożyczalnia rowerów to się je wypożycza, jeździ i wypoczywa. A jak ktoś tak nie myśli, to niech się jebie. I właściciele hoteli po trzy stówy za noc też niech się jebią. A jakby z elektrowni kto podczas urlopu dzwonił to niech się pierdoli. Przechodzimy jeszcze na jakiś czas do Czechów na Złote Bażanty, grzańca i trochę rozmów o życiu i wracamy bardzo wcześnie. Już po chwili słyszę jak pan Mirek chrapie w swoim pokoju.

Rano miałem jeszcze okazję pogadać przy kawie z dużo trzeźwiejszym, pogodnym facetem, który w swojej sandałowej prowizorce ruszał w góry. Pamiątkowa fota i w drogę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s